Sobota. 8.30. Malwę obudził SMS od Pawła. " Widzimy się dzisiaj?"
Z zamkniętymi oczami odpisała "no jasne, jak zawsze. 17.00. ;)"
Nie chciało jej się wstawać z łóżka. Od dnia, kiedy pocałowała Michała nie mogła przestać o tym myśleć. Tym bardziej, że przez ostatnie 4 dni pisali ze sobą prawie przez cały czas. Nigdy nie brakowało im tematów. Malwa nie powiedziała jeszcze Pawłowi, że sprawa zaszła tak daleko. W szkole zachowywała się w stosunku do Miśka jak zwykle, więc na pewno niczego się nie domyślał. Dopiero popołudniami, kiedy Michał ją odwiedzał zachowywali się jak para. Malwa postanowiła, że dzisiaj jeszcze nie powie o tym Pawłowi.
Dzień zleciał jej monotonnie. Posprzątała pokój, pomogła mamie w obiedzie, a potem oglądała z nią TV i czekała na Pawła.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Malwa otworzyła je i wymamrotała:
- Misiek? Co Ty tu robisz? Umawialiśmy się na dzisiaj?
Michał nie odpowiedział, tylko pociągnął ją do siebie i pocałował. W tym momencie przed drzwiami pojawił się Paweł. Już miał zamiar odwrócić się na pięcie, ale przecież nie mógł tego zrobić. W ułamku sekundy uświadomił sobie, że przecież przyjaciół trzeba mieć blisko, ale wrogów jeszcze bliżej.
- No, no, no. Cześć Gołąbeczki! - na twarzy Pawła malował się sztuczny uśmiech.
Malwa odskoczyła od Michała.
- O, Paweł! Cześć. Wiesz... Właśnie dzisiaj miałam Ci powiedzieć...
- Nie no, okej. Przyzwyczaiłem się już do tego, że przestałaś mi o wszystkim mówić. - pomimo sarkastycznego tonu, nie chciał zaczynać kłótni.
- Ale wiesz, że skoro Ty jesteś szczęśliwa to ja jako twój kumpel też.
- Może przestaniemy tu marznąć i wejdziemy do środka? - Michałowi najwyraźniej nie pasowała ta sytuacja.
- Jasne, wchodźcie.
Atmosfera była raczej gęsta. Za każdy razem, kiedy Misiek przytulał Malwę, Paweł miał ochotę wyjść. Wyjść i iść przed siebie. Najlepiej zostawić to wszystko. Widział swoje szczęście, ale zamiast niego był tam Michał.
Po dwóch godzinach "miłej" rozmowy Misiek dostał nagły telefon.
- Muszę już spadać.
- Kto dzwonił? Coś się stało?
- Nie, wszystko okej. Po prostu zapomniałem o pewnej sprawie. Na razie.
Malwa odprowadziła go do drzwi...
Atmosfera w pokoju zrobiła się milsza.
- Od kiedy?
- Od kiedy jesteśmy razem?
- Yhym.
- Od 4 dni... Chciałam Ci powiedzieć... Ale wiedziałam jak zareagujesz. Wiem, że za nim nie przepadasz. Ja... Ja sama nie wiem jak to się stało. Tak po prostu...
- Malwa, nie tłumacz się. Ja się naprawdę cieszę, że jesteś szczęśliwa. - Paweł podszedł do niej i przytulił ją. W tej chwili trzymał w ramionach swój cały świat, który teraz "należał" do Michała.
Paweł siedział u Malwy jeszcze godzinę. Starał się omijać temat "gołąbeczków". Rozmawiali jak zawsze. O muzyce, dobrych filmach.
Kiedy wyszedł poszedł na długi spacer, musiał to wszystko przemyśleć. Musiał opowiedzieć o tym Adze.
Malwa wiedziała, że Paweł nie jest zachwycony tą sytuacją, ale cieszyła się, że jego reakcja była taka, a nie inna.
Do późna pisała z Miśkiem. Zasnęła dopiero koło 1. O tej samej godzinie Paweł wrócił od Agi...