sobota, 3 grudnia 2011

Szept szczęścia.(3)

Minął miesiąc. Ciężki miesiąc dla Pawła. Trwały rozprawy rozwodowe, ale z drugiej strony odzyskiwał matkę. Malwina zauważyła, że ich relacje są dużo lepsze niż wcześniej. Paweł był weselszy. Na cmentarz chodzili w trójkę, a nie jak przedtem tylko we dwoje. Mama Pawła znalazła pracę. Malwina poprawiała oceny w szkole i przestała notorycznie opuszczać lekcje.
Zbliżało się Boże Narodzenie. Malwina uwielbiała te święta, pomimo tego, że była skryta i raczej małomówna, to lubiła, kiedy cała rodzina przyjeżdżała do nich na święta i wypytywała co zmieniło się u nich przez ten rok. Lubiła czuć tę atmosferę, zapach barszczu i nawet zapach suszonych śliwek. Wiedziała też, że od dwóch lat Paweł nie lubi Wigilii . Zazwyczaj marznie na cmentarzu, świętując z Agą, a potem wraca do domu i ogląda filmy na DVD. Domyślała się, że w tym roku może być inaczej, ale nigdy nic nie wiadomo.
- Mamo... - zagaiła niepewnie Malwa.- Co Ty na to, żeby w tym roku na Wigilii było o dwóch gości więcej?
- Hmm... O kogo Ci chodzi? - Mama podniosła oczy znad gotującej się zupy. Była wyraźnie zaciekawiona.
- No bo Paweł... Paweł i jego matka... No wiesz... Oni nie mają nikogo...
- Hmm. Do Świąt jest jeszcze trochę czasu. Ale myślę, że oczywiście mogą przyjąć. W Święta nikt nie powinien być sam. - Powiedziała i wróciła do gotowania obiadu.
- Dziękuję. - Krzyknęła Malwa i od razu pobiegła powiedzieć o tym Pawłowi.
Mogła napisać SMS-a, ale dużo bardziej wolała przekazać mu tą wiadomość osobiście.Malwa zapukala do drzwi, po chwili stanęła w nich mama Pawła.
- Cześć Malwinko.
- Dzień Dobry. Czy jest Paweł mam dla niego i Pani wiadomość.
Paweł zszedł na dół.
- Rozmawiałam dzisiaj z moją mamą i zgodziła się, żebyście, oczywiście jeśli chcecie, przyszli do nas na Wigilię. - Malwina była pełna entuzjazmu.
- No wiesz, Malwinko...Nie wiem. Będzie wasza rodzina. Będziemy czuć się nieswojo.
- Mamo, no proszę. Malwa tyle razy opowiadała mi o ich Świętach, a my? Kiedy my ostatnio mieliśmy prawdziwe Święta? Nawet wtedy, kiedy Aga żyła, ich nie było. Odkąd pamiętam była tylko choinka i jakaś kolacja, a potem oglądanie telewizji. Proszę, zgódź się. - Paweł starał się przekonać mamę, jak tyko mógł.
- No... Skoro mama Malwiny się zgodziła. Dobrze, przyjdziemy.
- Dziękuję! - krzyknęli naraz Malwina i Paweł, a potem poszli do pokoju Pawła.
Malwina lubiła mieć wszystko zaplanowane i wybiegać tymi planami w przyszłość. Teraz też.
- Za miesiąc twoje urodziny. Może przydałaby się jakaś impreza?
- Tak... Ciekawe kto przyjdzie na imprezę do dziwaka Pawła z III c. Przecież ja nawet nie mam znajomych.
- A myślisz, że Gośka miała. Kiedy miesiąc temu zrobiła imprezę, nikt jej nie kojarzył, a na imprezie były tłumy Teraz jest lubiana w szkole. Może pora coś zmienić? Pora zacząć żyć...
- Pomyślimy. - Paweł uśmiechnął się, usiadł koło Malwy i zaczął studiować kolor jej oczu, przerywając co jakiś czas, żeby odpowiedzieć na pytanie jakie właśnie zadała... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz