poniedziałek, 5 grudnia 2011

Szept szczęścia (4)

Malwina jak co dzień czekała na Pawła pod jego domem. tym razem zdenerwowana. Była już 7.45, a jego dalej nie było. Po 5 minutach wybiegł z domu, pocałował ją w policzek.
- Przeprasza, zaspałem. - powiedział w biegu i pociągnął ją za sobą.
Jak zwykle w drodze do szkoły opowiadali sobie jak minął im poprzedni dzień. 
Weszli do szkoły chwilę po dzwonku, ale stwierdzili, że nie pójdą na pierwszą lekcję. Usiedli na ławce na końcu korytarza i oddali się rozmowie. Zawsze mieli o czym rozmawiać. Praktycznie nigdy nie kończyły im się tematy. W pewnym momencie usłyszeli jakieś krzyki dobiegające z podwórka. Podbiegli pod okno i zobaczyli Michała otoczonego grupką starszych chłopaków. Michał to najbardziej zarozumiały i pewny siebie chłopak w szkole. Swego czasu kumplował się z Malwą, ale po prostu przestali ze sobą rozmawiać. Sami nie wiedzą z jakiego powodu. Z jednej strony straszny cwaniak, ale z drugiej Malwa wiedziała, że potrafi być wrażliwy.
- Trzeba mu pomóc. - Malwa rzuciła się w stronę drzwi, ale Paweł zatrzymał ją
- Chcesz mu pomagać? Czym sobie na to zasłużył? Malwa, nie mieszaj się. Widzisz, że Ci chłopacy nie są z naszej szkoły. Tu nie wystarczy poskarżyć dyrektorce. 
Malwina wyrwała mu się i wybiegła na pole.
- Hej! Zostawcie go!
W tym momencie uświadomiła sobie, jaki błąd popełniła. Odwrócili się w jej stronę i zaczęli do niej podchodzić. Wyraz twarzy mieli naprawdę przerażający, kiedy byli tuż, tuż, Malwa była pewna, że zaraz coś jej zrobią. 
Paweł wybiegł ze szkoły i rzucił się na nich. Zaczęła się szarpanina. 
Wuefista musiał usłyszeć krzyki, bo za chwilę pojawił się koło Malwiny i zaczął ich powstrzymywać. Ze skutkiem. Starsi chłopacy odskoczyli od Pawła.
-  Jeszcze tu wrócimy! - widocznie przestraszyli się napakowanego nauczyciela, bo w 5 sekund opuścili teren szkoły. 
Malwina kucnęła przy Pawle. 
- Nic Ci nie jest?!
- Nie, spokojnie. Wszystko w porządku.
W szkole przez cały dzień trwało dochodzenie. Malwa i Paweł nie wiedzieli co mówić. W końcu naprawdę nie mieli pojęcia kim oni byli. Michał trzymał gębę na kłódkę. Ostateczna wersja pozostała taka, że byli to rabusie z osiedla obok, którzy chcieli wyłudzić od Michała kasę. Po szkole Paweł podszedł do niego. Próbował to wyjaśnić i dowiedzieć się kim naprawdę byli, jednak na próżno.
Droga powrotna Pawła i Malwy zleciała w milczeniu. 
- Przepraszam, to moja wina. - powiedziała, gdy byli pod jego domem.
- Przestań. Dobrze zrobiłaś. Mogli go pobić i to dużo bardziej niż mnie. No a poza tym podbite oko ma swój urok. Mogę teraz podrywać dziewczyny na opowieści jaki to jestem macho. Do jutra, Mała. - Pocałował ją w policzek i zniknął w drzwiach domu. 
Malwa nie opowiedziała rodzicom o incydencie. Po co mają się denerwować? Wspomniała tylko, że w szkole była mała bójka, ale nie mówiła nic o tym, że po części brała w niej udział. 
Kiedy kładła się spać, dostała SMS-a. 
"Dziękuję, gdyby nie Wy, nie wiem co by mi zrobili. Podziękuj ode mnie Pawłowi. Michał"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz