czwartek, 15 grudnia 2011

Szept Szczęścia (7)

Malwa usiadła na parapecie z kubkiem kisielu w rękach, włączyła dobrą muzykę i myślała...
Zbliżały się Święta. Co z Pawłem? W takiej sytuacji może nie przyjść... No właśnie. Czy warto było się z Nim pokłócić?
Co z urodzinami Pawła? Przecież miała mu pomóc
Przesiedziała tak godzinę i wreszcie poszła spać.


Wstała rano i jak zwykle poszła pod dom Pawła. Nie wiedziała czy do Niej wyjdzie, czy będzie chciał z Nią rozmawiać.
Zamiast Pawła w drzwiach pojawiła się Jego mama.
- Malwinka... Ale... Paweł już wyszedł. Mówił, że nie idziecie razem, bo jesteś chora. Miał wstąpić do Ciebie po południu.
- Eee. Tak. Rzeczywiście rano źle się czułam, ale już jest lepiej. W takim razie do widzenia! - Malwa źle czuła się okłamując mamę Pawła.


Malwa wiedziała gdzie go spotka. Poszła do Agi.
Był tam.
- Paweł... Przepraszam... Wiesz, że jesteś dla mnie ważny. Nie chcę stracić przyjaciela... - Malwa miała łzy w oczach.
Paweł nic nie powiedział. Podszedł do Niej, przytulił.
- Już dobrze, Mała. - pocałował ją w policzek. - Co nie zmienia faktu, że nie lubię tego typka...
- Nie będę Cię na siłę przekonywać. Ale proszę. Chociaż bądź milszy.
Paweł uśmiechnął się.
Poszli do szkoły. Jak zwykle. Rozmawiali o wszystkim. Jak zwykle.


W szkole Misiek czekał na nich pod drzwiami. Przywitał ich z uśmiechem. Od razu zauważył, że Paweł jest inny niż zwykle w stosunku do Niego.
Tego dnia cała trójka uczestniczyła w rozmowie.


Po szkole Paweł poszedł odprowadzić Malwę. Misiek musiał szybko wracać do domu.
- Wejdziesz na chwilę? - Malwa uśmiechnęła się do Pawła.
- Jasne.
Rozmawiali przez 2 godziny. Malwa wyszła go odprowadzić. Stanęli pod domem Pawła.
- To co ze Świętami? Przyjdziecie?
- Jeżeli zaproszenie jest nadal aktualne.
- Jasne.


Malwa pocałowała go w policzek.
Pod swoim domem spotkała Michała.
- Michał?
- Twoja mama powiedziała mi, że poszłaś odprowadzić Pawła, więc postanowiłem poczekać.
- To może wejdziesz?
- Nie, ja w sumie przypadkiem. Byłem w okolicy u znajomego i pomyślałem, że wpadnę.
- No to wejdź chociaż na chwilkę.
Leżeli na łóżku i wspominali.
W pewnym momencie Michał przypomniał sobie, że Malwa ma potworne łaskotki. "Napadł" na Nią. Coraz bardziej się do niej zbliżał.
A kiedy Ona nie mogła już oddychać ze śmiechu, przestał. Ich twarze dzieliły milimetry. Malwina wiedziała, że to ten moment. Pocałowała go. Czuła, że Michał odwzajemnia pocałunek.
Rozmawiali jeszcze przez 2 godziny. Potem wyszła z Nim na pole. Już miał odchodzić, kiedy Malwa poczuła jego usta na swoich...


Wiedziała teraz na pewno.. Kocha. Być może jest kochana...


Postanowiła nie mówić jeszcze nic Pawłowi. Mógłby się znowu zdenerwować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz