piątek, 23 grudnia 2011

Do Moich Ludzi.

Wiem, że kilku Moich Ludzi to czyta, no i pewnie nikt więcej. ;D
Więc chcę Wam podziękować, tak za to, że czytaliście też, ale przede wszystkim za to, że jesteście. 


Dziękuję <3


Przepraszam za masę błędów językowych, ortograficznych i interpunkcyjnych w tekście i za to, ze nie zawsze miał sens. xD A najbardziej za te błędy, które popełniam względem was





I tak przy okazji. Wesołych, rodzinnych, spokojnych Świat. Szczęśliwego Nowego Roku i żeby każdy następny był lepszy od poprzedniego.


A jeśli kiedyś postanowię się jeszcze "produkować" to dam Wam znać. ;D 



Love <3

...



O ile życie byłoby prostsze, gdybyśmy kochali tych, którzy nas kochają.
gdybyśmy potrafili zawsze mówić prawdę, chociażby miało to ranić.
gdybyśmy potrafili wybaczać.
O ile byłoby prostsze, gdybyśmy znali konsekwencje swoich wyborów...



Szept Szczęścia (10)

Sylwester. 
Malwa wstała rano, ubrała się i poszła do Pawła pomagać mu z przygotowaniami do urodzin. Po drodze spotkała Miśka, który do niej szedł. Razem poszli pomóc Pablo.
- No cześć, jak idą przygotowania? - Malwina była w świetnym nastroju, tego dnia miała naprawdę ochotę się zabawić.
- Dobrze, że jesteście, pomożecie?
Cała trójka od razu wzięła się do roboty. Nawet Michał ochoczo pracował. Atmosfera była bardzo miła. Misiek i Paweł dobierali muzykę, a Malwa stroiła pokój, zerkając co chwilę czy chłopaki się nie kłócą. Widać było, że między nimi jest nić porozumienia. Malwa wiedziała, że teraz już na pewno będzie okej. Wszystko zaczęło się układać.
Około 17 przyszli goście. Najpierw wszyscy złożyli Pawłowi życzenia, zjedli tort, a potem zaczęła się impreza. Mama Pablo zostawiła im cały dom, a sama poszła do mamy Malwy. Od czasu Wigilii bardzo się polubiły. Na urodzinach było około 20 osób, wszyscy świetnie się bawili. Do czasu. W pewnym momencie imprezy Malwa zauważyła, że Michał i kilku jego znajomych zniknęło. Przeszukała cały dom, ale nie znalazła go. Kiedy wyszli z Pawłem na pole, żeby odetchnąć, Malwina zauważyła, że ktoś siedzi na ławce w ogrodzie. Podeszli tam.
Na ławce siedział Michał, wydawał się być zalany w trupa.
- Jak mógł się opić?!
Próbowała go obudzić, ale nie reagował. Wtedy dostrzegła w jego ręce jakiś proszek i list.
" Przepraszam, dłużej już nie mogę. Wystarczyły te ponad dwa lata. Musisz wiedzieć, że Aga nie żyje przeze mnie. Ja sprzedałem jej narkotyki. Wytłumaczyłem co i jak, ale mimo to przedawkowała. Wiem jaka była dla Ciebie ważna, a moje sumienie dręczyło mnie już wystarczająco długo. Kocham Cię, będę na Ciebie czekać"
Malwina upadła. Wtedy podbiegł Paweł. Ten Paweł, który zawsze był przy niej, który ją kochał. O nic nie pytał, tylko ją przytulił. To On był jej szeptem szczęścia. Przejdą przez to razem...

czwartek, 22 grudnia 2011

Szept Szczęścia (9)

Wigilia. 
Malwa od rana nie mogła doczekać się kolacji. Pomimo, że przecież była już nastolatką, nadal cieszyła się z tego dnia jak dziecko. Jak co roku cała rodzina, a dzisiaj jeszcze Paweł i jego mama. To musi być wyjątkowy dzień. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu wszystko w jej życiu układa się po jej myśli.
Od rana przygotowania. Rodzice krzątają się po kuchni, Malwa z ciocią ubierają choinkę. Tak, jej ciocia miała tendencję do przyjeżdżania 24 grudnia już o 9 rano.
Malwa znalazła chwilę spokoju, wysłała wszystkim znajomym życzenia i zadzwoniła po Miśka. Zjawił się po 20 minutach.
- No widzę, że przygotowania idą pełną parą!
- Jak zwykle. - Malwa uśmiechnęła się. 
Misiek kręcił się po pokoju i znalazł album ze zdjęciami Malwy. Od razu zaczął je przeglądać. Zatrzymał się przy zdjęciu Agi.
- Aga, moja przyjaciółka, zmarła ponad dwa lata temu... - Malwa mogła już spokojnie mówić o niej. - Prze...
- Tak wiem, przedawkowała. - Misiek, chcąc uciąć temat, przewrócił stronę albumu.
- A może...? - Malwa zagaiła niepewnie. - Może zadzwonię po Pawła i pójdziemy do niej na chwilę. Zawsze w Święta ją odwiedzamy. Co prawda tylko 15 minut, bo zawsze w domu jest coś do roboty.
- Wiesz. Nie wiem czy to dobry pomysł, ja właściwie... powinienem już iść. - Misiek zerwał się, pocałował Malwę na pożegnanie i wyszedł.
Wieczorem zjawiła się cała rodzina, a Pawła jeszcze nie było. Malwa bała się, że nie przyjdzie, ale tuż przed 18 zjawili się On i jego mama.
Cała rodzina była zachwycona Pawłem. Taki inteligentny, miły, przystojny. Szybko zyskał metkę chłopaka Malwy, z której oboje śmiali się, ale tylko Malwina szczerze...
Po kolacji Malwa, Paweł i jej kuzynostwo przenieśli się do jej pokoju. Pośmiali się, posłuchali muzyki. Malwina widziała, że takie Święta najwyraźniej pasują Pawłowi, a jego mama też szybko znalazła wspólny język z rodzinką.
Kiedy młodsze kuzynostwo zmyło się, mogli spokojnie porozmawiać.
- W Sylwestra twoje urodziny. To robimy coś? - Malwa przypomniała Pawłowi o rozmowie sprzed miesiąca.
- Wiesz co? To chyba nie najlepszy pomysł. 
- Dlaczego, przyjdzie Michał z paczką, wiesz, że jego koledzy nie są tacy źli, nasza klasa.
- No w sumie... Okej, ale muszę jeszcze porozmawiać z mamą.
- A teraz... Może pójdziemy na chwilę do Agi?
- Jasne.
Posiedzieli na cmentarzu 20 minut, bo zimno dawało się we znaki, a potem rozeszli się. 


Dla Pawła to była zdecydowanie najlepsza Wigilia od lat...

wtorek, 20 grudnia 2011

Szept Szczęścia (8)

Sobota. 8.30. Malwę obudził SMS od Pawła. " Widzimy się dzisiaj?"
Z zamkniętymi oczami odpisała "no jasne, jak zawsze. 17.00. ;)" 

Nie chciało jej się wstawać z łóżka. Od dnia, kiedy pocałowała Michała nie mogła przestać o tym myśleć. Tym bardziej, że przez ostatnie 4 dni pisali ze sobą prawie przez cały czas. Nigdy nie brakowało im tematów. Malwa nie powiedziała jeszcze Pawłowi, że sprawa zaszła tak daleko. W szkole zachowywała się w stosunku do Miśka jak zwykle, więc na pewno niczego się nie domyślał. Dopiero popołudniami, kiedy Michał ją odwiedzał zachowywali się jak para. Malwa postanowiła, że dzisiaj jeszcze nie powie o tym Pawłowi.
Dzień zleciał jej monotonnie. Posprzątała pokój, pomogła mamie w obiedzie, a potem oglądała z nią TV i czekała na Pawła. 
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Malwa otworzyła je i wymamrotała:
- Misiek? Co Ty tu robisz? Umawialiśmy się na dzisiaj?
Michał nie odpowiedział, tylko pociągnął ją do siebie i pocałował. W tym momencie przed drzwiami pojawił się Paweł. Już miał zamiar odwrócić się na pięcie, ale przecież nie mógł tego zrobić. W ułamku sekundy uświadomił sobie, że przecież przyjaciół trzeba mieć blisko, ale wrogów jeszcze bliżej.
- No, no, no. Cześć Gołąbeczki! - na twarzy Pawła malował się sztuczny uśmiech.
Malwa odskoczyła od Michała. 
- O,  Paweł! Cześć. Wiesz... Właśnie dzisiaj miałam Ci powiedzieć...
- Nie no, okej. Przyzwyczaiłem się już do tego, że przestałaś mi o wszystkim mówić. - pomimo sarkastycznego tonu, nie chciał zaczynać kłótni.
- Ale wiesz, że skoro Ty jesteś szczęśliwa to ja jako twój kumpel też. 
- Może przestaniemy tu marznąć i wejdziemy do środka? - Michałowi najwyraźniej nie pasowała ta sytuacja.
- Jasne, wchodźcie.
Atmosfera była raczej gęsta. Za każdy razem, kiedy Misiek przytulał Malwę, Paweł miał ochotę wyjść. Wyjść i iść przed siebie. Najlepiej zostawić to wszystko. Widział swoje szczęście, ale zamiast niego był tam Michał. 
Po dwóch godzinach "miłej" rozmowy Misiek dostał nagły telefon. 
- Muszę już spadać.
- Kto dzwonił? Coś się stało?
- Nie, wszystko okej. Po prostu zapomniałem o pewnej sprawie. Na razie.
Malwa odprowadziła go do drzwi...
Atmosfera w pokoju zrobiła się milsza. 
- Od kiedy?
- Od kiedy jesteśmy razem?
- Yhym.
- Od 4 dni... Chciałam Ci powiedzieć... Ale wiedziałam jak zareagujesz. Wiem, że za nim nie przepadasz. Ja... Ja sama nie wiem jak to się stało. Tak po prostu... 
- Malwa, nie tłumacz się. Ja się naprawdę cieszę, że jesteś szczęśliwa. - Paweł podszedł do niej i przytulił ją. W tej chwili trzymał w ramionach swój cały świat, który teraz "należał" do Michała.
Paweł siedział u Malwy jeszcze godzinę. Starał się omijać temat "gołąbeczków". Rozmawiali jak zawsze. O muzyce, dobrych filmach.
Kiedy wyszedł poszedł na długi spacer, musiał to wszystko przemyśleć. Musiał opowiedzieć o tym Adze.
Malwa wiedziała, że Paweł nie jest zachwycony tą sytuacją, ale cieszyła się, że jego reakcja była taka, a nie inna.
Do późna pisała z Miśkiem. Zasnęła dopiero koło 1. O tej samej godzinie Paweł wrócił od Agi...

czwartek, 15 grudnia 2011

Szept Szczęścia (7)

Malwa usiadła na parapecie z kubkiem kisielu w rękach, włączyła dobrą muzykę i myślała...
Zbliżały się Święta. Co z Pawłem? W takiej sytuacji może nie przyjść... No właśnie. Czy warto było się z Nim pokłócić?
Co z urodzinami Pawła? Przecież miała mu pomóc
Przesiedziała tak godzinę i wreszcie poszła spać.


Wstała rano i jak zwykle poszła pod dom Pawła. Nie wiedziała czy do Niej wyjdzie, czy będzie chciał z Nią rozmawiać.
Zamiast Pawła w drzwiach pojawiła się Jego mama.
- Malwinka... Ale... Paweł już wyszedł. Mówił, że nie idziecie razem, bo jesteś chora. Miał wstąpić do Ciebie po południu.
- Eee. Tak. Rzeczywiście rano źle się czułam, ale już jest lepiej. W takim razie do widzenia! - Malwa źle czuła się okłamując mamę Pawła.


Malwa wiedziała gdzie go spotka. Poszła do Agi.
Był tam.
- Paweł... Przepraszam... Wiesz, że jesteś dla mnie ważny. Nie chcę stracić przyjaciela... - Malwa miała łzy w oczach.
Paweł nic nie powiedział. Podszedł do Niej, przytulił.
- Już dobrze, Mała. - pocałował ją w policzek. - Co nie zmienia faktu, że nie lubię tego typka...
- Nie będę Cię na siłę przekonywać. Ale proszę. Chociaż bądź milszy.
Paweł uśmiechnął się.
Poszli do szkoły. Jak zwykle. Rozmawiali o wszystkim. Jak zwykle.


W szkole Misiek czekał na nich pod drzwiami. Przywitał ich z uśmiechem. Od razu zauważył, że Paweł jest inny niż zwykle w stosunku do Niego.
Tego dnia cała trójka uczestniczyła w rozmowie.


Po szkole Paweł poszedł odprowadzić Malwę. Misiek musiał szybko wracać do domu.
- Wejdziesz na chwilę? - Malwa uśmiechnęła się do Pawła.
- Jasne.
Rozmawiali przez 2 godziny. Malwa wyszła go odprowadzić. Stanęli pod domem Pawła.
- To co ze Świętami? Przyjdziecie?
- Jeżeli zaproszenie jest nadal aktualne.
- Jasne.


Malwa pocałowała go w policzek.
Pod swoim domem spotkała Michała.
- Michał?
- Twoja mama powiedziała mi, że poszłaś odprowadzić Pawła, więc postanowiłem poczekać.
- To może wejdziesz?
- Nie, ja w sumie przypadkiem. Byłem w okolicy u znajomego i pomyślałem, że wpadnę.
- No to wejdź chociaż na chwilkę.
Leżeli na łóżku i wspominali.
W pewnym momencie Michał przypomniał sobie, że Malwa ma potworne łaskotki. "Napadł" na Nią. Coraz bardziej się do niej zbliżał.
A kiedy Ona nie mogła już oddychać ze śmiechu, przestał. Ich twarze dzieliły milimetry. Malwina wiedziała, że to ten moment. Pocałowała go. Czuła, że Michał odwzajemnia pocałunek.
Rozmawiali jeszcze przez 2 godziny. Potem wyszła z Nim na pole. Już miał odchodzić, kiedy Malwa poczuła jego usta na swoich...


Wiedziała teraz na pewno.. Kocha. Być może jest kochana...


Postanowiła nie mówić jeszcze nic Pawłowi. Mógłby się znowu zdenerwować.

niedziela, 11 grudnia 2011

Szept Szczęścia (6)

Minął tydzień.
Malwa i Paweł spędzali coraz więcej czasu z Michałem. Tzn. głównie Malwa spędzała z nim czas. Paweł tylko siedział i grzecznie słuchał jak rozmawiają o ulubionej muzyce albo wspominają dawne dzieje.
- Too... Może odprowadzę Cię do domu. - powiedział niepewnie Michał po wyjściu ze szkoły.
- Jasne. Paweł, idziemy? - Paweł mimo wszystko cieszył się, że jeszcze o nim nie zapomniała.
Oczywiście w drodze do domu rozmawiali tylko Malwa i Michał. Paweł skręcił do domu.
- No to pa. - Rzuciła Malwina i uśmiechnęła się.
- No... Pa. - mruknął Paweł pod nosem.
Malwinie świetnie rozmawiało się z Michałem. Nie mogła uwierzyć, że to ten sam chłopak, którym był tydzień temu. Zmienił się o 180°. Malwa chciała wierzyć, że tak już będzie zawsze. przecież kiedyś też uwielbiała spacery i wieczory z Nim.
Stanęli pod jej domem.
- Malwa... Dzięki... Nie tylko za to co zrobiliście wtedy, ale też za to, że przypomniałaś mi kim jestem. Że nie jestem taki, jaki byłem przez ostatni rok.
- Jeśli to moja zasługa to cieszę się, że pomogłam Ci sobie przypomnieć. Wolę Cię takiego... Muszę już iść. Na razie. - Malwa uśmiechnęła się i poszła w stronę domu.


Wieczorem u Malwy zjawił się Paweł, chociaż był na nią wściekły to chciał z nią porozmawiać.
- Wiesz co? Mam wrażenie, że ostatnio Michał jest ważniejszy...
- Paweł... Ja wiem, że to może tak wyglądać... Ale... Ale zrozum po takiej przerwie my po prostu przypominamy sobie siebie. Wiesz co mi dzisiaj powiedział?
- Nie mam pojęcia, ale jestem pewien, że jesteś tym zachwycona. - powiedział i odwrócił się w stronę okna.
- Podziękował za to, że dzięki mnie przypomniał sobie jakim był człowiekiem. A... A mi się wydaje, że moje serce zaczyna przypominać sobie co do niego czuło. Opowiadałam Ci, że kiedyś byłam w nim zakochana - Malwina trafiła w słaby punkt Pawła.
Po jego policzku spłynęła łza. Wciąż obrócony w stronę okna otarł ją szybko. Nie chciał pokazywać słabości.
- Dziewczyno! Czy Ty jesteś ślepa? Powiedz mi! Kto był przy Tobie kiedy tego potrzebowałaś?
- No... Ty.
- Kto mówił Ci, że jesteś piękna, kiedy byłaś chora i twierdziłaś, że wyglądasz jak siedem nieszczęść?
- Ty...
- Kto nigdy Cię nie opuścił?
- Ty... Paweł, nie rozumiem do czego pijesz.
" To teraz domyśl się kto kocha Cię najbardziej na świecie i nigdy nie pozwoli Cię skrzywdzić..." przemknęło mu przez myśl. Nie powiedział jej tego. Nie mógł. Wiedział, że może tym wszystko zniszczyć...
- To teraz pomyśl kto jest twoim przyjacielem, a kto Cię olał i zrobił sobie rok przerwy od Ciebie. - Paweł trzasnął drzwiami.
Malwina wybiegła za nim do przedpokoju, ale On zdążył już wyjść.
- Córeczko, czy wszystko w porządku?
- Tak, mamo, w jak najlepszym. - powiedziała z sarkazmem i wróciła do pokoju. Nie chciała, żeby zaczęli wypytywać.
Malwinie zrobiło się dziwnie. Poczuła się pusta. Poczuła, że w tym momencie mogła stracić kogoś, kto był jej najbliższy, ale dalej nie zaczęła się domyślać co może czuć Paweł. Nie przemknęło jej nawet przez myśl, że może być w niej zakochany... Owszem, Ona kochała go, ale jak brata, najlepszego przyjaciela, ale nigdy jak chłopaka...

sobota, 10 grudnia 2011

Monolog liryczny.



Może myślisz, że mało w życiu przeszłam i nie mam prawa sie wypowiadać, ale powiem Ci, że w życiu nie ma złych momentów są tylko te inne od lepszych. Bo przecież zło jest tylko brakiem dobra. 
I nigdy nie wolno się poddawać. Nigdy nie wolno przestać wierzyć, że dobre chwile przyjdą. 
Może to dziwne porównanie, ale z nimi jest jak z religią - doświadczają ich Ci, którzy w nie wierzą.

Szept Szczęścia (5)

Malwa stała pod domem Pawła i czekała na niego jak zwykle. Jak zwykle zaspał.
- Przepraszam. - jak zwykle pocałował ją w policzek.
Ale ich rozmowa nie była taka jak zwykle. 
- Wiesz. Dostałam wczoraj SMS-a. Od Michała. Podziękował nam. Może... Może On nie jest taki zły, jaki się wydaje...
- Malwa. Wiesz jaki On jest. Wczoraj nam podziękował, dzisiaj nie będzie nas znać. Zobaczysz. - odparł i przytulił ją.
Gdy weszli do szkoły nic już nie było jak zwykle.
- Cześć. Wiem, że już Wam dziękowałem, ale chcę to zrobić osobiście. I chciałbym się jakoś odwdzięczyć. Jakieś propozycje?
- Daj się zaprosić dzisiaj na gofry z bitą śmietaną. - odparła Malwa bez namysłu. 
Paweł wytrzeszczył oczy, ale grzecznie zgodził się z Malwą. Umówili się po szkole.
- Co Ty zrobiłaś? Przecież wiesz, że to skurwiel. Po co się tak od razu spoufalać ? - Powiedział Paweł, gdy Michał odszedł.
- Przestań. Może jest inny. Paweł, znam go trochę lepiej. Wiesz, że kiedyś byliśmy... No chyba przyjaciółmi... Ja wierzę, że On nie jest taki, za jakiego Go wszyscy mają. Zaufaj mi. - Uśmiechnęła się. Paweł dla jej uśmiechu jest gotowy zrobić wszystko.


Spotkali się po szkole w małej cukierni.
- Więc... Powiesz nam co to za kolesie? - zagaiła Malwa, kiedy usiedli przy stoliku.
- Śmierdząca sprawa. Możemy o tym nie rozmawiać? - Michał chciał jak najszybciej zmienić temat.
- Może i możemy, ale lepiej by było, gdybyśmy wiedzieli.
Michał unikał tego tematu jak ognia. W końcu odpuścili. Zamiast tego Malwa i Michał zaczęli wspominać. Paweł patrzył na nich z niedowierzaniem. Ludzie, którzy od roku nie mówią sobie nawet "cześć" mają tyle wspomnień. Jakieś wspólnie wieczory, spacery. Pawłowi było wyraźnie nie w smak, że został pominięty przy rozmowie, a jeszcze bardziej to jak Malwa patrzyła na Michała. Te iskierki w oczach. Coś było na rzeczy. Po czterdziestominutowej rozmowie Malwy i Michała, Paweł trącił ją i dał jej do zrozumienia, że chyba muszą już iść.
- Masz rację, musimy spadać. Świetnie się rozmawiało. Musimy to powtórzyć. 
- Chętnie. - Michał był wyraźnie rozentuzjazmowany.


- Zachowywałaś się... Uh! - Paweł był zły na Malwę.
- O co Ci chodzi? Dawno z nim nie rozmawiałam. Po prostu wspominaliśmy. 
- Tak, jasne... I twoje teksty "Z Tobą zawsze było fajnie". To było żałosne. Dziewczyno, ten gość olewał Cię przez rok.
- Czy Ty jesteś zazdrosny? - Malwina zatrzymała się, z resztą byli już pod domem Pawła.
Paweł odwrócił się, zawahał. Po kilku sekundach podszedł znów do Malwy. Popatrzył jej prosto w oczy."Tak, jestem zazdrosny, bo Cię kocham!" - pomyślał
- Nie, po prostu nie chcę, żebyś wplątała się znowu w tą znajomość. Widzisz, że ten typ ma jakieś zatargi. - Odwrócił się na pięcie i poszedł do domu.


Ale Malwy nie obchodziło, co myśli Paweł. Przecież jest szansa, że z Michałem będzie jak dawniej. Była pewna, że jej kumpel nie ma racji...

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Szept szczęścia (4)

Malwina jak co dzień czekała na Pawła pod jego domem. tym razem zdenerwowana. Była już 7.45, a jego dalej nie było. Po 5 minutach wybiegł z domu, pocałował ją w policzek.
- Przeprasza, zaspałem. - powiedział w biegu i pociągnął ją za sobą.
Jak zwykle w drodze do szkoły opowiadali sobie jak minął im poprzedni dzień. 
Weszli do szkoły chwilę po dzwonku, ale stwierdzili, że nie pójdą na pierwszą lekcję. Usiedli na ławce na końcu korytarza i oddali się rozmowie. Zawsze mieli o czym rozmawiać. Praktycznie nigdy nie kończyły im się tematy. W pewnym momencie usłyszeli jakieś krzyki dobiegające z podwórka. Podbiegli pod okno i zobaczyli Michała otoczonego grupką starszych chłopaków. Michał to najbardziej zarozumiały i pewny siebie chłopak w szkole. Swego czasu kumplował się z Malwą, ale po prostu przestali ze sobą rozmawiać. Sami nie wiedzą z jakiego powodu. Z jednej strony straszny cwaniak, ale z drugiej Malwa wiedziała, że potrafi być wrażliwy.
- Trzeba mu pomóc. - Malwa rzuciła się w stronę drzwi, ale Paweł zatrzymał ją
- Chcesz mu pomagać? Czym sobie na to zasłużył? Malwa, nie mieszaj się. Widzisz, że Ci chłopacy nie są z naszej szkoły. Tu nie wystarczy poskarżyć dyrektorce. 
Malwina wyrwała mu się i wybiegła na pole.
- Hej! Zostawcie go!
W tym momencie uświadomiła sobie, jaki błąd popełniła. Odwrócili się w jej stronę i zaczęli do niej podchodzić. Wyraz twarzy mieli naprawdę przerażający, kiedy byli tuż, tuż, Malwa była pewna, że zaraz coś jej zrobią. 
Paweł wybiegł ze szkoły i rzucił się na nich. Zaczęła się szarpanina. 
Wuefista musiał usłyszeć krzyki, bo za chwilę pojawił się koło Malwiny i zaczął ich powstrzymywać. Ze skutkiem. Starsi chłopacy odskoczyli od Pawła.
-  Jeszcze tu wrócimy! - widocznie przestraszyli się napakowanego nauczyciela, bo w 5 sekund opuścili teren szkoły. 
Malwina kucnęła przy Pawle. 
- Nic Ci nie jest?!
- Nie, spokojnie. Wszystko w porządku.
W szkole przez cały dzień trwało dochodzenie. Malwa i Paweł nie wiedzieli co mówić. W końcu naprawdę nie mieli pojęcia kim oni byli. Michał trzymał gębę na kłódkę. Ostateczna wersja pozostała taka, że byli to rabusie z osiedla obok, którzy chcieli wyłudzić od Michała kasę. Po szkole Paweł podszedł do niego. Próbował to wyjaśnić i dowiedzieć się kim naprawdę byli, jednak na próżno.
Droga powrotna Pawła i Malwy zleciała w milczeniu. 
- Przepraszam, to moja wina. - powiedziała, gdy byli pod jego domem.
- Przestań. Dobrze zrobiłaś. Mogli go pobić i to dużo bardziej niż mnie. No a poza tym podbite oko ma swój urok. Mogę teraz podrywać dziewczyny na opowieści jaki to jestem macho. Do jutra, Mała. - Pocałował ją w policzek i zniknął w drzwiach domu. 
Malwa nie opowiedziała rodzicom o incydencie. Po co mają się denerwować? Wspomniała tylko, że w szkole była mała bójka, ale nie mówiła nic o tym, że po części brała w niej udział. 
Kiedy kładła się spać, dostała SMS-a. 
"Dziękuję, gdyby nie Wy, nie wiem co by mi zrobili. Podziękuj ode mnie Pawłowi. Michał"...

sobota, 3 grudnia 2011

Szept szczęścia.(3)

Minął miesiąc. Ciężki miesiąc dla Pawła. Trwały rozprawy rozwodowe, ale z drugiej strony odzyskiwał matkę. Malwina zauważyła, że ich relacje są dużo lepsze niż wcześniej. Paweł był weselszy. Na cmentarz chodzili w trójkę, a nie jak przedtem tylko we dwoje. Mama Pawła znalazła pracę. Malwina poprawiała oceny w szkole i przestała notorycznie opuszczać lekcje.
Zbliżało się Boże Narodzenie. Malwina uwielbiała te święta, pomimo tego, że była skryta i raczej małomówna, to lubiła, kiedy cała rodzina przyjeżdżała do nich na święta i wypytywała co zmieniło się u nich przez ten rok. Lubiła czuć tę atmosferę, zapach barszczu i nawet zapach suszonych śliwek. Wiedziała też, że od dwóch lat Paweł nie lubi Wigilii . Zazwyczaj marznie na cmentarzu, świętując z Agą, a potem wraca do domu i ogląda filmy na DVD. Domyślała się, że w tym roku może być inaczej, ale nigdy nic nie wiadomo.
- Mamo... - zagaiła niepewnie Malwa.- Co Ty na to, żeby w tym roku na Wigilii było o dwóch gości więcej?
- Hmm... O kogo Ci chodzi? - Mama podniosła oczy znad gotującej się zupy. Była wyraźnie zaciekawiona.
- No bo Paweł... Paweł i jego matka... No wiesz... Oni nie mają nikogo...
- Hmm. Do Świąt jest jeszcze trochę czasu. Ale myślę, że oczywiście mogą przyjąć. W Święta nikt nie powinien być sam. - Powiedziała i wróciła do gotowania obiadu.
- Dziękuję. - Krzyknęła Malwa i od razu pobiegła powiedzieć o tym Pawłowi.
Mogła napisać SMS-a, ale dużo bardziej wolała przekazać mu tą wiadomość osobiście.Malwa zapukala do drzwi, po chwili stanęła w nich mama Pawła.
- Cześć Malwinko.
- Dzień Dobry. Czy jest Paweł mam dla niego i Pani wiadomość.
Paweł zszedł na dół.
- Rozmawiałam dzisiaj z moją mamą i zgodziła się, żebyście, oczywiście jeśli chcecie, przyszli do nas na Wigilię. - Malwina była pełna entuzjazmu.
- No wiesz, Malwinko...Nie wiem. Będzie wasza rodzina. Będziemy czuć się nieswojo.
- Mamo, no proszę. Malwa tyle razy opowiadała mi o ich Świętach, a my? Kiedy my ostatnio mieliśmy prawdziwe Święta? Nawet wtedy, kiedy Aga żyła, ich nie było. Odkąd pamiętam była tylko choinka i jakaś kolacja, a potem oglądanie telewizji. Proszę, zgódź się. - Paweł starał się przekonać mamę, jak tyko mógł.
- No... Skoro mama Malwiny się zgodziła. Dobrze, przyjdziemy.
- Dziękuję! - krzyknęli naraz Malwina i Paweł, a potem poszli do pokoju Pawła.
Malwina lubiła mieć wszystko zaplanowane i wybiegać tymi planami w przyszłość. Teraz też.
- Za miesiąc twoje urodziny. Może przydałaby się jakaś impreza?
- Tak... Ciekawe kto przyjdzie na imprezę do dziwaka Pawła z III c. Przecież ja nawet nie mam znajomych.
- A myślisz, że Gośka miała. Kiedy miesiąc temu zrobiła imprezę, nikt jej nie kojarzył, a na imprezie były tłumy Teraz jest lubiana w szkole. Może pora coś zmienić? Pora zacząć żyć...
- Pomyślimy. - Paweł uśmiechnął się, usiadł koło Malwy i zaczął studiować kolor jej oczu, przerywając co jakiś czas, żeby odpowiedzieć na pytanie jakie właśnie zadała... ;)

czwartek, 1 grudnia 2011

Monolog liryczny.



Istnieją ludzie dążący do szczęścia, istnieją ludzie szczęśliwi, istnieją tacy,
którym szczęście gdzieś uciekło, ale biegną za nim, nie poddając się...
Bo nigdy nie wolno się poddać.
Porażki niech uczą wytrwałości, upadki, niech uczą jak się podnosić,
ból niech uczy jak się cieszyć, gdy przyjdzie szczęście...






Pora zrozumieć, że życie trzeba wykorzystać, zanim to Ono wykorzysta nas.