niedziela, 11 grudnia 2011

Szept Szczęścia (6)

Minął tydzień.
Malwa i Paweł spędzali coraz więcej czasu z Michałem. Tzn. głównie Malwa spędzała z nim czas. Paweł tylko siedział i grzecznie słuchał jak rozmawiają o ulubionej muzyce albo wspominają dawne dzieje.
- Too... Może odprowadzę Cię do domu. - powiedział niepewnie Michał po wyjściu ze szkoły.
- Jasne. Paweł, idziemy? - Paweł mimo wszystko cieszył się, że jeszcze o nim nie zapomniała.
Oczywiście w drodze do domu rozmawiali tylko Malwa i Michał. Paweł skręcił do domu.
- No to pa. - Rzuciła Malwina i uśmiechnęła się.
- No... Pa. - mruknął Paweł pod nosem.
Malwinie świetnie rozmawiało się z Michałem. Nie mogła uwierzyć, że to ten sam chłopak, którym był tydzień temu. Zmienił się o 180°. Malwa chciała wierzyć, że tak już będzie zawsze. przecież kiedyś też uwielbiała spacery i wieczory z Nim.
Stanęli pod jej domem.
- Malwa... Dzięki... Nie tylko za to co zrobiliście wtedy, ale też za to, że przypomniałaś mi kim jestem. Że nie jestem taki, jaki byłem przez ostatni rok.
- Jeśli to moja zasługa to cieszę się, że pomogłam Ci sobie przypomnieć. Wolę Cię takiego... Muszę już iść. Na razie. - Malwa uśmiechnęła się i poszła w stronę domu.


Wieczorem u Malwy zjawił się Paweł, chociaż był na nią wściekły to chciał z nią porozmawiać.
- Wiesz co? Mam wrażenie, że ostatnio Michał jest ważniejszy...
- Paweł... Ja wiem, że to może tak wyglądać... Ale... Ale zrozum po takiej przerwie my po prostu przypominamy sobie siebie. Wiesz co mi dzisiaj powiedział?
- Nie mam pojęcia, ale jestem pewien, że jesteś tym zachwycona. - powiedział i odwrócił się w stronę okna.
- Podziękował za to, że dzięki mnie przypomniał sobie jakim był człowiekiem. A... A mi się wydaje, że moje serce zaczyna przypominać sobie co do niego czuło. Opowiadałam Ci, że kiedyś byłam w nim zakochana - Malwina trafiła w słaby punkt Pawła.
Po jego policzku spłynęła łza. Wciąż obrócony w stronę okna otarł ją szybko. Nie chciał pokazywać słabości.
- Dziewczyno! Czy Ty jesteś ślepa? Powiedz mi! Kto był przy Tobie kiedy tego potrzebowałaś?
- No... Ty.
- Kto mówił Ci, że jesteś piękna, kiedy byłaś chora i twierdziłaś, że wyglądasz jak siedem nieszczęść?
- Ty...
- Kto nigdy Cię nie opuścił?
- Ty... Paweł, nie rozumiem do czego pijesz.
" To teraz domyśl się kto kocha Cię najbardziej na świecie i nigdy nie pozwoli Cię skrzywdzić..." przemknęło mu przez myśl. Nie powiedział jej tego. Nie mógł. Wiedział, że może tym wszystko zniszczyć...
- To teraz pomyśl kto jest twoim przyjacielem, a kto Cię olał i zrobił sobie rok przerwy od Ciebie. - Paweł trzasnął drzwiami.
Malwina wybiegła za nim do przedpokoju, ale On zdążył już wyjść.
- Córeczko, czy wszystko w porządku?
- Tak, mamo, w jak najlepszym. - powiedziała z sarkazmem i wróciła do pokoju. Nie chciała, żeby zaczęli wypytywać.
Malwinie zrobiło się dziwnie. Poczuła się pusta. Poczuła, że w tym momencie mogła stracić kogoś, kto był jej najbliższy, ale dalej nie zaczęła się domyślać co może czuć Paweł. Nie przemknęło jej nawet przez myśl, że może być w niej zakochany... Owszem, Ona kochała go, ale jak brata, najlepszego przyjaciela, ale nigdy jak chłopaka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz