piątek, 23 grudnia 2011

Do Moich Ludzi.

Wiem, że kilku Moich Ludzi to czyta, no i pewnie nikt więcej. ;D
Więc chcę Wam podziękować, tak za to, że czytaliście też, ale przede wszystkim za to, że jesteście. 


Dziękuję <3


Przepraszam za masę błędów językowych, ortograficznych i interpunkcyjnych w tekście i za to, ze nie zawsze miał sens. xD A najbardziej za te błędy, które popełniam względem was





I tak przy okazji. Wesołych, rodzinnych, spokojnych Świat. Szczęśliwego Nowego Roku i żeby każdy następny był lepszy od poprzedniego.


A jeśli kiedyś postanowię się jeszcze "produkować" to dam Wam znać. ;D 



Love <3

...



O ile życie byłoby prostsze, gdybyśmy kochali tych, którzy nas kochają.
gdybyśmy potrafili zawsze mówić prawdę, chociażby miało to ranić.
gdybyśmy potrafili wybaczać.
O ile byłoby prostsze, gdybyśmy znali konsekwencje swoich wyborów...



Szept Szczęścia (10)

Sylwester. 
Malwa wstała rano, ubrała się i poszła do Pawła pomagać mu z przygotowaniami do urodzin. Po drodze spotkała Miśka, który do niej szedł. Razem poszli pomóc Pablo.
- No cześć, jak idą przygotowania? - Malwina była w świetnym nastroju, tego dnia miała naprawdę ochotę się zabawić.
- Dobrze, że jesteście, pomożecie?
Cała trójka od razu wzięła się do roboty. Nawet Michał ochoczo pracował. Atmosfera była bardzo miła. Misiek i Paweł dobierali muzykę, a Malwa stroiła pokój, zerkając co chwilę czy chłopaki się nie kłócą. Widać było, że między nimi jest nić porozumienia. Malwa wiedziała, że teraz już na pewno będzie okej. Wszystko zaczęło się układać.
Około 17 przyszli goście. Najpierw wszyscy złożyli Pawłowi życzenia, zjedli tort, a potem zaczęła się impreza. Mama Pablo zostawiła im cały dom, a sama poszła do mamy Malwy. Od czasu Wigilii bardzo się polubiły. Na urodzinach było około 20 osób, wszyscy świetnie się bawili. Do czasu. W pewnym momencie imprezy Malwa zauważyła, że Michał i kilku jego znajomych zniknęło. Przeszukała cały dom, ale nie znalazła go. Kiedy wyszli z Pawłem na pole, żeby odetchnąć, Malwina zauważyła, że ktoś siedzi na ławce w ogrodzie. Podeszli tam.
Na ławce siedział Michał, wydawał się być zalany w trupa.
- Jak mógł się opić?!
Próbowała go obudzić, ale nie reagował. Wtedy dostrzegła w jego ręce jakiś proszek i list.
" Przepraszam, dłużej już nie mogę. Wystarczyły te ponad dwa lata. Musisz wiedzieć, że Aga nie żyje przeze mnie. Ja sprzedałem jej narkotyki. Wytłumaczyłem co i jak, ale mimo to przedawkowała. Wiem jaka była dla Ciebie ważna, a moje sumienie dręczyło mnie już wystarczająco długo. Kocham Cię, będę na Ciebie czekać"
Malwina upadła. Wtedy podbiegł Paweł. Ten Paweł, który zawsze był przy niej, który ją kochał. O nic nie pytał, tylko ją przytulił. To On był jej szeptem szczęścia. Przejdą przez to razem...

czwartek, 22 grudnia 2011

Szept Szczęścia (9)

Wigilia. 
Malwa od rana nie mogła doczekać się kolacji. Pomimo, że przecież była już nastolatką, nadal cieszyła się z tego dnia jak dziecko. Jak co roku cała rodzina, a dzisiaj jeszcze Paweł i jego mama. To musi być wyjątkowy dzień. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu wszystko w jej życiu układa się po jej myśli.
Od rana przygotowania. Rodzice krzątają się po kuchni, Malwa z ciocią ubierają choinkę. Tak, jej ciocia miała tendencję do przyjeżdżania 24 grudnia już o 9 rano.
Malwa znalazła chwilę spokoju, wysłała wszystkim znajomym życzenia i zadzwoniła po Miśka. Zjawił się po 20 minutach.
- No widzę, że przygotowania idą pełną parą!
- Jak zwykle. - Malwa uśmiechnęła się. 
Misiek kręcił się po pokoju i znalazł album ze zdjęciami Malwy. Od razu zaczął je przeglądać. Zatrzymał się przy zdjęciu Agi.
- Aga, moja przyjaciółka, zmarła ponad dwa lata temu... - Malwa mogła już spokojnie mówić o niej. - Prze...
- Tak wiem, przedawkowała. - Misiek, chcąc uciąć temat, przewrócił stronę albumu.
- A może...? - Malwa zagaiła niepewnie. - Może zadzwonię po Pawła i pójdziemy do niej na chwilę. Zawsze w Święta ją odwiedzamy. Co prawda tylko 15 minut, bo zawsze w domu jest coś do roboty.
- Wiesz. Nie wiem czy to dobry pomysł, ja właściwie... powinienem już iść. - Misiek zerwał się, pocałował Malwę na pożegnanie i wyszedł.
Wieczorem zjawiła się cała rodzina, a Pawła jeszcze nie było. Malwa bała się, że nie przyjdzie, ale tuż przed 18 zjawili się On i jego mama.
Cała rodzina była zachwycona Pawłem. Taki inteligentny, miły, przystojny. Szybko zyskał metkę chłopaka Malwy, z której oboje śmiali się, ale tylko Malwina szczerze...
Po kolacji Malwa, Paweł i jej kuzynostwo przenieśli się do jej pokoju. Pośmiali się, posłuchali muzyki. Malwina widziała, że takie Święta najwyraźniej pasują Pawłowi, a jego mama też szybko znalazła wspólny język z rodzinką.
Kiedy młodsze kuzynostwo zmyło się, mogli spokojnie porozmawiać.
- W Sylwestra twoje urodziny. To robimy coś? - Malwa przypomniała Pawłowi o rozmowie sprzed miesiąca.
- Wiesz co? To chyba nie najlepszy pomysł. 
- Dlaczego, przyjdzie Michał z paczką, wiesz, że jego koledzy nie są tacy źli, nasza klasa.
- No w sumie... Okej, ale muszę jeszcze porozmawiać z mamą.
- A teraz... Może pójdziemy na chwilę do Agi?
- Jasne.
Posiedzieli na cmentarzu 20 minut, bo zimno dawało się we znaki, a potem rozeszli się. 


Dla Pawła to była zdecydowanie najlepsza Wigilia od lat...

wtorek, 20 grudnia 2011

Szept Szczęścia (8)

Sobota. 8.30. Malwę obudził SMS od Pawła. " Widzimy się dzisiaj?"
Z zamkniętymi oczami odpisała "no jasne, jak zawsze. 17.00. ;)" 

Nie chciało jej się wstawać z łóżka. Od dnia, kiedy pocałowała Michała nie mogła przestać o tym myśleć. Tym bardziej, że przez ostatnie 4 dni pisali ze sobą prawie przez cały czas. Nigdy nie brakowało im tematów. Malwa nie powiedziała jeszcze Pawłowi, że sprawa zaszła tak daleko. W szkole zachowywała się w stosunku do Miśka jak zwykle, więc na pewno niczego się nie domyślał. Dopiero popołudniami, kiedy Michał ją odwiedzał zachowywali się jak para. Malwa postanowiła, że dzisiaj jeszcze nie powie o tym Pawłowi.
Dzień zleciał jej monotonnie. Posprzątała pokój, pomogła mamie w obiedzie, a potem oglądała z nią TV i czekała na Pawła. 
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Malwa otworzyła je i wymamrotała:
- Misiek? Co Ty tu robisz? Umawialiśmy się na dzisiaj?
Michał nie odpowiedział, tylko pociągnął ją do siebie i pocałował. W tym momencie przed drzwiami pojawił się Paweł. Już miał zamiar odwrócić się na pięcie, ale przecież nie mógł tego zrobić. W ułamku sekundy uświadomił sobie, że przecież przyjaciół trzeba mieć blisko, ale wrogów jeszcze bliżej.
- No, no, no. Cześć Gołąbeczki! - na twarzy Pawła malował się sztuczny uśmiech.
Malwa odskoczyła od Michała. 
- O,  Paweł! Cześć. Wiesz... Właśnie dzisiaj miałam Ci powiedzieć...
- Nie no, okej. Przyzwyczaiłem się już do tego, że przestałaś mi o wszystkim mówić. - pomimo sarkastycznego tonu, nie chciał zaczynać kłótni.
- Ale wiesz, że skoro Ty jesteś szczęśliwa to ja jako twój kumpel też. 
- Może przestaniemy tu marznąć i wejdziemy do środka? - Michałowi najwyraźniej nie pasowała ta sytuacja.
- Jasne, wchodźcie.
Atmosfera była raczej gęsta. Za każdy razem, kiedy Misiek przytulał Malwę, Paweł miał ochotę wyjść. Wyjść i iść przed siebie. Najlepiej zostawić to wszystko. Widział swoje szczęście, ale zamiast niego był tam Michał. 
Po dwóch godzinach "miłej" rozmowy Misiek dostał nagły telefon. 
- Muszę już spadać.
- Kto dzwonił? Coś się stało?
- Nie, wszystko okej. Po prostu zapomniałem o pewnej sprawie. Na razie.
Malwa odprowadziła go do drzwi...
Atmosfera w pokoju zrobiła się milsza. 
- Od kiedy?
- Od kiedy jesteśmy razem?
- Yhym.
- Od 4 dni... Chciałam Ci powiedzieć... Ale wiedziałam jak zareagujesz. Wiem, że za nim nie przepadasz. Ja... Ja sama nie wiem jak to się stało. Tak po prostu... 
- Malwa, nie tłumacz się. Ja się naprawdę cieszę, że jesteś szczęśliwa. - Paweł podszedł do niej i przytulił ją. W tej chwili trzymał w ramionach swój cały świat, który teraz "należał" do Michała.
Paweł siedział u Malwy jeszcze godzinę. Starał się omijać temat "gołąbeczków". Rozmawiali jak zawsze. O muzyce, dobrych filmach.
Kiedy wyszedł poszedł na długi spacer, musiał to wszystko przemyśleć. Musiał opowiedzieć o tym Adze.
Malwa wiedziała, że Paweł nie jest zachwycony tą sytuacją, ale cieszyła się, że jego reakcja była taka, a nie inna.
Do późna pisała z Miśkiem. Zasnęła dopiero koło 1. O tej samej godzinie Paweł wrócił od Agi...

czwartek, 15 grudnia 2011

Szept Szczęścia (7)

Malwa usiadła na parapecie z kubkiem kisielu w rękach, włączyła dobrą muzykę i myślała...
Zbliżały się Święta. Co z Pawłem? W takiej sytuacji może nie przyjść... No właśnie. Czy warto było się z Nim pokłócić?
Co z urodzinami Pawła? Przecież miała mu pomóc
Przesiedziała tak godzinę i wreszcie poszła spać.


Wstała rano i jak zwykle poszła pod dom Pawła. Nie wiedziała czy do Niej wyjdzie, czy będzie chciał z Nią rozmawiać.
Zamiast Pawła w drzwiach pojawiła się Jego mama.
- Malwinka... Ale... Paweł już wyszedł. Mówił, że nie idziecie razem, bo jesteś chora. Miał wstąpić do Ciebie po południu.
- Eee. Tak. Rzeczywiście rano źle się czułam, ale już jest lepiej. W takim razie do widzenia! - Malwa źle czuła się okłamując mamę Pawła.


Malwa wiedziała gdzie go spotka. Poszła do Agi.
Był tam.
- Paweł... Przepraszam... Wiesz, że jesteś dla mnie ważny. Nie chcę stracić przyjaciela... - Malwa miała łzy w oczach.
Paweł nic nie powiedział. Podszedł do Niej, przytulił.
- Już dobrze, Mała. - pocałował ją w policzek. - Co nie zmienia faktu, że nie lubię tego typka...
- Nie będę Cię na siłę przekonywać. Ale proszę. Chociaż bądź milszy.
Paweł uśmiechnął się.
Poszli do szkoły. Jak zwykle. Rozmawiali o wszystkim. Jak zwykle.


W szkole Misiek czekał na nich pod drzwiami. Przywitał ich z uśmiechem. Od razu zauważył, że Paweł jest inny niż zwykle w stosunku do Niego.
Tego dnia cała trójka uczestniczyła w rozmowie.


Po szkole Paweł poszedł odprowadzić Malwę. Misiek musiał szybko wracać do domu.
- Wejdziesz na chwilę? - Malwa uśmiechnęła się do Pawła.
- Jasne.
Rozmawiali przez 2 godziny. Malwa wyszła go odprowadzić. Stanęli pod domem Pawła.
- To co ze Świętami? Przyjdziecie?
- Jeżeli zaproszenie jest nadal aktualne.
- Jasne.


Malwa pocałowała go w policzek.
Pod swoim domem spotkała Michała.
- Michał?
- Twoja mama powiedziała mi, że poszłaś odprowadzić Pawła, więc postanowiłem poczekać.
- To może wejdziesz?
- Nie, ja w sumie przypadkiem. Byłem w okolicy u znajomego i pomyślałem, że wpadnę.
- No to wejdź chociaż na chwilkę.
Leżeli na łóżku i wspominali.
W pewnym momencie Michał przypomniał sobie, że Malwa ma potworne łaskotki. "Napadł" na Nią. Coraz bardziej się do niej zbliżał.
A kiedy Ona nie mogła już oddychać ze śmiechu, przestał. Ich twarze dzieliły milimetry. Malwina wiedziała, że to ten moment. Pocałowała go. Czuła, że Michał odwzajemnia pocałunek.
Rozmawiali jeszcze przez 2 godziny. Potem wyszła z Nim na pole. Już miał odchodzić, kiedy Malwa poczuła jego usta na swoich...


Wiedziała teraz na pewno.. Kocha. Być może jest kochana...


Postanowiła nie mówić jeszcze nic Pawłowi. Mógłby się znowu zdenerwować.

niedziela, 11 grudnia 2011

Szept Szczęścia (6)

Minął tydzień.
Malwa i Paweł spędzali coraz więcej czasu z Michałem. Tzn. głównie Malwa spędzała z nim czas. Paweł tylko siedział i grzecznie słuchał jak rozmawiają o ulubionej muzyce albo wspominają dawne dzieje.
- Too... Może odprowadzę Cię do domu. - powiedział niepewnie Michał po wyjściu ze szkoły.
- Jasne. Paweł, idziemy? - Paweł mimo wszystko cieszył się, że jeszcze o nim nie zapomniała.
Oczywiście w drodze do domu rozmawiali tylko Malwa i Michał. Paweł skręcił do domu.
- No to pa. - Rzuciła Malwina i uśmiechnęła się.
- No... Pa. - mruknął Paweł pod nosem.
Malwinie świetnie rozmawiało się z Michałem. Nie mogła uwierzyć, że to ten sam chłopak, którym był tydzień temu. Zmienił się o 180°. Malwa chciała wierzyć, że tak już będzie zawsze. przecież kiedyś też uwielbiała spacery i wieczory z Nim.
Stanęli pod jej domem.
- Malwa... Dzięki... Nie tylko za to co zrobiliście wtedy, ale też za to, że przypomniałaś mi kim jestem. Że nie jestem taki, jaki byłem przez ostatni rok.
- Jeśli to moja zasługa to cieszę się, że pomogłam Ci sobie przypomnieć. Wolę Cię takiego... Muszę już iść. Na razie. - Malwa uśmiechnęła się i poszła w stronę domu.


Wieczorem u Malwy zjawił się Paweł, chociaż był na nią wściekły to chciał z nią porozmawiać.
- Wiesz co? Mam wrażenie, że ostatnio Michał jest ważniejszy...
- Paweł... Ja wiem, że to może tak wyglądać... Ale... Ale zrozum po takiej przerwie my po prostu przypominamy sobie siebie. Wiesz co mi dzisiaj powiedział?
- Nie mam pojęcia, ale jestem pewien, że jesteś tym zachwycona. - powiedział i odwrócił się w stronę okna.
- Podziękował za to, że dzięki mnie przypomniał sobie jakim był człowiekiem. A... A mi się wydaje, że moje serce zaczyna przypominać sobie co do niego czuło. Opowiadałam Ci, że kiedyś byłam w nim zakochana - Malwina trafiła w słaby punkt Pawła.
Po jego policzku spłynęła łza. Wciąż obrócony w stronę okna otarł ją szybko. Nie chciał pokazywać słabości.
- Dziewczyno! Czy Ty jesteś ślepa? Powiedz mi! Kto był przy Tobie kiedy tego potrzebowałaś?
- No... Ty.
- Kto mówił Ci, że jesteś piękna, kiedy byłaś chora i twierdziłaś, że wyglądasz jak siedem nieszczęść?
- Ty...
- Kto nigdy Cię nie opuścił?
- Ty... Paweł, nie rozumiem do czego pijesz.
" To teraz domyśl się kto kocha Cię najbardziej na świecie i nigdy nie pozwoli Cię skrzywdzić..." przemknęło mu przez myśl. Nie powiedział jej tego. Nie mógł. Wiedział, że może tym wszystko zniszczyć...
- To teraz pomyśl kto jest twoim przyjacielem, a kto Cię olał i zrobił sobie rok przerwy od Ciebie. - Paweł trzasnął drzwiami.
Malwina wybiegła za nim do przedpokoju, ale On zdążył już wyjść.
- Córeczko, czy wszystko w porządku?
- Tak, mamo, w jak najlepszym. - powiedziała z sarkazmem i wróciła do pokoju. Nie chciała, żeby zaczęli wypytywać.
Malwinie zrobiło się dziwnie. Poczuła się pusta. Poczuła, że w tym momencie mogła stracić kogoś, kto był jej najbliższy, ale dalej nie zaczęła się domyślać co może czuć Paweł. Nie przemknęło jej nawet przez myśl, że może być w niej zakochany... Owszem, Ona kochała go, ale jak brata, najlepszego przyjaciela, ale nigdy jak chłopaka...