piątek, 23 grudnia 2011

Szept Szczęścia (10)

Sylwester. 
Malwa wstała rano, ubrała się i poszła do Pawła pomagać mu z przygotowaniami do urodzin. Po drodze spotkała Miśka, który do niej szedł. Razem poszli pomóc Pablo.
- No cześć, jak idą przygotowania? - Malwina była w świetnym nastroju, tego dnia miała naprawdę ochotę się zabawić.
- Dobrze, że jesteście, pomożecie?
Cała trójka od razu wzięła się do roboty. Nawet Michał ochoczo pracował. Atmosfera była bardzo miła. Misiek i Paweł dobierali muzykę, a Malwa stroiła pokój, zerkając co chwilę czy chłopaki się nie kłócą. Widać było, że między nimi jest nić porozumienia. Malwa wiedziała, że teraz już na pewno będzie okej. Wszystko zaczęło się układać.
Około 17 przyszli goście. Najpierw wszyscy złożyli Pawłowi życzenia, zjedli tort, a potem zaczęła się impreza. Mama Pablo zostawiła im cały dom, a sama poszła do mamy Malwy. Od czasu Wigilii bardzo się polubiły. Na urodzinach było około 20 osób, wszyscy świetnie się bawili. Do czasu. W pewnym momencie imprezy Malwa zauważyła, że Michał i kilku jego znajomych zniknęło. Przeszukała cały dom, ale nie znalazła go. Kiedy wyszli z Pawłem na pole, żeby odetchnąć, Malwina zauważyła, że ktoś siedzi na ławce w ogrodzie. Podeszli tam.
Na ławce siedział Michał, wydawał się być zalany w trupa.
- Jak mógł się opić?!
Próbowała go obudzić, ale nie reagował. Wtedy dostrzegła w jego ręce jakiś proszek i list.
" Przepraszam, dłużej już nie mogę. Wystarczyły te ponad dwa lata. Musisz wiedzieć, że Aga nie żyje przeze mnie. Ja sprzedałem jej narkotyki. Wytłumaczyłem co i jak, ale mimo to przedawkowała. Wiem jaka była dla Ciebie ważna, a moje sumienie dręczyło mnie już wystarczająco długo. Kocham Cię, będę na Ciebie czekać"
Malwina upadła. Wtedy podbiegł Paweł. Ten Paweł, który zawsze był przy niej, który ją kochał. O nic nie pytał, tylko ją przytulił. To On był jej szeptem szczęścia. Przejdą przez to razem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz