Sobota. Zawsze w soboty Malwa spotykała się z Pawłem. Przychodził o 17. Malwina spojrzała na zegarek. 17.30. Bez zastanowienia wykręciła numer Pawła. Nikt nie odbierał. Przejęta wyszła z domu i pobiegła w stronę cmentarza. Paweł siedział nad grobem Agi.
- Przepraszam. - wyszeptał tylko, gdy zobaczył Malwę - zapomniałem telefonu z domu.
- Nic się nie stało. Wiedziałam, że tu będziesz. Coś się stało?
- Rodzice... Rozwodzą się... Chciałem o tym powiedzieć Adze.
- Przykro mi. - Malwina nie wiedziała co powiedzieć. Tylko na takie słowa było ją stać.
- Może to i lepiej. Skończą się ciągłe kłótnie. Wiesz... Matka wczoraj spytała, czy byłem na cmentarzu. Zanim odpowiedziałem, pociągnęła mnie za sobą nad grób Agi. Siedzieliśmy tam w nocy i rozmawialiśmy o Niej. Mama za nią tęskni. Pierwszy raz od jej śmierci płakała, chociaż wiedziałem, że na prawdę bardzo jej brakowało Agnieszki. Kiedy wróciliśmy, powiedziała o tym ojcu. Wkurzył się. Mama płakała i tłumaczyła mu, że przecież to była ich córka. Dzisiaj rano dowiedziałem się, że się rozwodzą. Ale nie martwi mnie to. Nawet się cieszę. Ojca już dawno nie miałem, ale odzyskałem matkę.
Malwina, jak zwykle w takich sytuacjach, nie wiedziała co odpowiedzieć. Przytuliła się tylko mocniej do Pawła. I powiedziała, że będzie dobrze. Siedzieli jeszcze chwilę na cmentarzu, a potem poszli do domu Malwy. Jej rodzice, gdy zobaczyli Pawła, wypytali co u niego, a gdy skończyły się tematy, Malwa pociągnęła go za sobą do pokoju.
Po raz pierwszy od bardzo dawna Paweł potrafił się śmiać, obejrzeli jakąś komedię, a potem rozmawiali o wszystkim i o niczym.
Wyszedł od niej późno.
- Paweł. Hm... Jest jakiś inny. Nie jest taki osowiały. Myślałem, że będzie mu nie w smak rozwód rodziców. - powiedział tata Malwy.
- Odzyskał mamę. Woli ją od ojca alkoholika. Dobranoc. - Dziewczyna pocałowała rodziców w policzki i poszła spać.
Zanim usnęła, usłyszała jeszcze słowa mamy.
- Ona też była dzisiaj inna. Chyba wreszcie pogodziła się ze śmiercią Agi.
Malwa wiedziała, że nigdy nie zapomni o przyjaciółce, ale ból powoli mijał. Zasnęła z nadzieją na lepsze jutro, z nadzieją, że wszystko się ułoży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz